Prace domowe, to nieodłączny element codziennej edukacji. Dla większości dzieci na początku nie stanowi on problemu. Pierwszoklasiści cieszą się, że wreszcie mogą chodzić do szkoły. Co więcej, są dumni z siebie, gdy mogą pokazać, że są duzi i samodzielni. Przez pierwsze miesiące, gdy praca w domu stanowi nowy i atrakcyjny element codzienności, nie ma z tym żadnego problemu. Dzieci same siadają do lekcji i większości z nich nie trzeba o tym przypominać. Sytuacja zmienia się, gdy odrabianie lekcji łączy się z coraz większą ilością pracy, a wykonywanie jej z przyjemności zmienia się w obowiązek. Wszystko, co robi się stale, prędzej czy później zaczyna nudzić i męczyć. Nie ma niestety sposobów na to, by prace zadawane do domu, zawsze cieszyły, ekscytowały i interesowały dziecko. Istnieją jednak sposoby na to, by nie były one przykrym obowiązkiem dla dziecka i całej rodziny.

Nie dziw się!

Nie dziw się, gdy twoje dziecko zaczyna ociągać się i marudzić, gdy ma odrobić lekcje. Nie oznacza to, że jest leniwe, że przestało się starać i interesować szkołą. Oznacza to, że właśnie nadszedł moment, w którym trzeba wkroczyć do akcji. Wkroczyć do akcji, to nie znaczy zacząć pilnować, by zrobił co do niego należy. – Znaczy zacząć wspierać dziecko w trudnej sztuce wykonywania codziennych obowiązków. W przypadku niektórych dzieci, pomoc w odrabianiu lekcji polega na motywowaniu ich do wykonywania zadań domowych. Inne wymagają pomocy w zakresie zrozumienia i samego wykonania zadań. W każdej chwili może się okazać, że dziecko jest w czymś mniej, a w czymś bardziej zdolne. Jeśli unika określonych zadań, znaczy to, że ma z nimi trudności i trzeba się temu przyjrzeć. Najgorsze co można wtedy zrobić, to krytykować malucha, mówić, że jest leniwy i nie chce się uczyć. Leniwi jesteśmy wszyscy, a mniej dojrzałym od nas dzieciom, trudniej jest się z tym uporać.

Gdzie mam się uczyć?

Pierwszoklasista musi mieć odpowiednie miejsce do nauki. Odpowiednie, to znaczy w miarę ciche i nie przeładowane wieloma rzeczami. Na biurko powinno padać światło dzienne, ale nie należy ustawiać go tuż przy oknie, bo wszystko, co dzieje się za nim działa rozpraszająco. Ściany nad biurkiem, nie powinny być obwieszone kolorowymi maskotkami, plakatami czy innymi gadżetami. Błędem jest stawianie komputera na biurku początkującego ucznia. Najlepiej, jeśli będzie on korzystał z komputera stojącego w pokoju dziennym. Komputer tylko pozornie pomaga się uczyć. Zdecydowanie bardziej odciąga dziecko od zeszytów i książek.

Kiedy mam się uczyć?

Szkoła, to wielka zmiana w życiu dziecka. Trzeba ją z nim omówić i wspólnie ustalić godziny odrabiania lekcji. Nie chodzi o to, by trzymać się ich sztywno i za wszelką cenę, ale o to, by odrabiania lekcji nie odkładać na sam koniec dnia. Nie polecam siadania do lekcji zaraz po szkole. Między jednym, a drugim, powinny być minimum dwie godziny, w których dziecko robi coś innego. Najlepszą porą na popołudniowe sesje naukowe są godziny między 16-tą a 18-tą.

Motywuj mnie!

Zastanów się, jak ty motywujesz się do wykonywania czegoś, co trzeba zrobić, a co nie ekscytuje, nie bawi i nie pociąga. Żeby biegać, kupujesz sobie nowe buty. W nagrodę za wysiłek fundujesz sobie coś przyjemnego. Twoje dziecko potrzebuje takich samych wzmocnień. Chętniej będzie sięgać po przybory szkolne, jeśli samo wybierze sobie plecak i jego wyposażenie. Przyjemniej będzie mu odrabiać lekcje, w zeszytach, których okładki podobają mu się i kojarzą z czymś przyjemnym. Łatwiej weźmie się do lekcji, wiedząc, że po ich odrobieniu czeka je pół godziny przyjemności. Chętniej będzie pokonywało niechęć do nauki, jeśli będzie wiedziało, że zawsze może na ciebie liczyć.