Bliscy sobie ludzie decydują się na życie na odległość z różnych powodów. Wielu z nich życie takie po prostu odpowiada. Chcą być z kimś w związku emocjonalnym, ale nie chcą łączyć tego ze wspólnym dachem i wspólnie przeżywaną codziennością. Są trochę z kimś, a trochę sami i czują się z tym bardzo dobrze. Dla wielu par, życie na odległość jest wyborem podejmowanym nie z chęci, ale z konieczności. Koniecznością tą jest najczęściej sytuacja ekonomiczna. Wiele związków nie przeżywa tej próby. Jak radzić sobie z rozłąką i samotnością? Co zrobić, by życie z dala od siebie nie niszczyło relacji z bliską osobą?

Fragment życia, a nie życie na odległość.

Rozłąka bliskich sobie ludzi nie zniszczy związku, jeśli z góry wiadomo jak długo będzie trwała. Dlatego, już na początku warto zaplanować czas rozłąki. Daje to zupełnie inną perspektywę, bo od pierwszego dnia, widzi się już ostatni dzień życia bez siebie. O wiele łatwiej wejść na most, gdy widzi się drugi brzeg rzeki. Oczywiście, przewidziany na początku czas rozłąki może ulec zmianie. Ale zmiana ta musi być zaakceptowana przez obydwie strony.

Po co się rozstajemy?

Rozłąka będzie mniej bolesna, a brak bliskości mniej odczuwalny, jeśli zdefiniujemy cel dla którego decydujemy się na rozstanie. Cel ten musi być tak samo ważny dla obojga i nie może być zbyt ogólny, na przykład lepsze zarobki. Będzie łatwiej, jeśli powiemy sobie, że będzie nim zebranie pieniędzy na mieszkanie lub coś innego. Oczywiście, czas rozłąki musi być dopasowany do celu. Ale nie może być zbyt długi. Perspektywa dziesięciu lat osobnego życia, może dobić już na początku.

Kontakt podczas rozłąki.

Dziś jest z tym dużo łatwiej niż kiedyś. Polacy wyjeżdżający za żelazną kurtynę w poprzedniej epoce ustrojowej, nie tylko nie mieli możliwości systematycznego kontaktowania się z bliskimi, ale czasem gwarancji na to, że w ogóle wrócą do kraju. W dobie internetu i telefonów komórkowych można bez trudu każdego dnia kontaktować się ze sobą, słyszeć się i widzieć. Ważne jest to, by nie zaniedbywać tych kontaktów. Nie rezygnować z nich, na przykład wtedy, gdy się nie układa i nie ma się czym pochwalić. Wspólne życie polega na dzieleniu się wszystkim i tak samo powinna wyglądać jego część przeżywana osobno.

Niebezpieczeństwo rozłąki.

Wiele osób, które zdecydowały się na życie na odległość z powodów ekonomicznych, twierdzi, że z początku bardzo tęsknią za sobą i wyczekują chwil wspólnych kontaktów. Z czasem jednak coś się zmienia. Tęsknota staje się coraz mniej dotkliwa, a kontakty coraz rzadsze. Nie wiadomo dlaczego, rozmowy nie kleją się, są coraz trudniejsze i zaczyna się ich unikać. Niebezpieczeństwo rozłąki polega na tym, że – gdy jest długa – zaczynamy uczyć się żyć bez siebie. Bliskość i więź karmią się wspólnymi przeżyciami. Gdy przeżyć tych jest coraz mniej poczucie bliskości słabnie. Słabnie, ponieważ bliscy sobie ludzie mają osobne doświadczenia, a ich wspólna płaszczyzna nie polega na wspólnym doświadczaniu życia, ale na zdawaniu relacji o tym, co przeżywa się osobno.

Jak temu zaradzić?

Oprócz wspomnianego wyżej określania czasu i celu rozłąki, w przetrwaniu związku pomaga wspólne doświadczanie tego samego. Nie jest to łatwe, ale można nad tym popracować. Co można wspólnie robić na odległość? Można na przykład razem oglądać film w sieci lub w tym samym czasie oglądać go w kinie. Można o umówionej porze czytać tę samą książkę, słuchać tej samej muzyki, przygotowywać tę samą potrawę itp. Nie zastąpi to oczywiście bycia razem, ale da namiastkę wspólnej rzeczywistości. Chociaż przez chwilę i może trochę złudnie, ale jednak poczujemy się mniej samotni!